Organizatorzy akcji nawet nie próbowali rozmawiać z rodzicami. Rozdali kilka ulotek, które wylądowały w koszu za rogiem. Najważniejsze, że dziennikarze przyjechali, nagrali. Odhaczone - pisze w felietonie Wojciech Karpieszuk.![]()
http://gazeta.pl.feedsportal.com/c/32739/f/576334/s/17e7e50c/l/0Lwarszawa0Bgazeta0Bpl0Cwarszawa0C10H348620H10A2179270HKampania0Iwyborcza0Iprzed0Iszkola0I0II0Iw0Iparku0Bhtml/story01.htm